Lubicie czapki? Nosicie czapki?
Ja nie noszę ;) nie lubię swojego kształtu twarzy w czapkach, choć zrobiłam jedną, w której jednak wyglądam dobrze ;) może to przez to, że to 100% kaszmiru i każdy czułby się w niej świetnie ;D
Jaki kształt czapki?
Poradników w necie jest mnóstwo, a ja nie czuję się ekspertem w dziedzinie stylistyki po pierwsze, po drugie mi nikt nie będzie mówił co mam nosić i jestem zwolenniczką podejścia, że sami mamy dobrze czuć się w tym, co mamy nawet, jeśli to jest "niemodne", "nieładne" i "śmieszne".
Za to jestem mistrzem w kombinowaniu i poszukiwaniu idealnego modelu czapki do zamierzonego efektu końcowego.
Jak czapka ma być okrągła, to ma być okrągła a nie kanciasta. Jak luźna to luźna, opinająca, wyszczuplająca, zwisająca, dwustronna, uniwersalna, gruba ale nie wielka, cienka ale duża itd itp.
Z własnych obserwacji branży odzieżowej dochodzę do wniosku, że jednak najtrudniej znaleźć coś absolutnie zwykłego, prostego i pięknego w swojej prostocie.
I to jest mój konik; to to, co kocham najbardziej - kombinować tak, żeby było najprościej, jak się da ale żeby przy tym był piorunujący efekt bardziej, niż przy najbardziej wymyślnych wzorach, ozdobnikach itd. (choć nie ma w nich niczego złego!)
Sposoby robienia czapek
- Najprostszy - tuba, którą z jednej strony ściągamy mocną nitką.
W ten sposób możemy zrobić czapkę gładką ściągaczem lub wieloma różnymi wzorami, choć raczej strukturalnymi - z warkoczami np może być problem.
W takim modelu czapki ważniejsza od wzoru jest grubość włóczki i jej sztywność/miękkość. Jeśli zrobiona jest z czegoś mało podatnego lub z cieńszej włóczki ale w której trzeba było nabrać dużo oczek i całość jest dosyć ścisła to może się okazać, że po maksymalnym ściągnięciu na czubku została nam ogromna, dziwna dziura. Można to dość mocno zniwelować na przykład w czapkach robionych ściągaczem 1x1 - nitkę, którą będziemy zawiązywać łapiemy tylko co drugie oczko (prawe) i wiążemy, odwracamy na drugą stronę i wiążemy resztę, która została, czyli w tym momencie też prawe.
Tak możemy robić zarówno od góry, jak i od dołu, i na drutach i na szydełku, i na okrągło i ze szwem a także robiąc w bok! ;)
Robimy robótkę, której szerokość ma odpowiadać długości czapki, a długość dzianiny jej obwodowi. Po skończeniu zeszywamy szwem dziewiarskim lub "normalnie" i ściągamy jak wyżej.
Zalety robienia czapek w poprzek:
Łatwo już na etapie nabierania oczek określić długość czapki.
Robimy tak długo, aż uzyskamy odpowiednią długość robótki/obwód czapki i możemy co każdy rządek łatwo sprawdzać, czy wymiary są już odpowiednie.
Jeśli zmienimy zdanie i czapka nie będzie miała być czapką to z dużym prawdopodobieństwem, bez prucia może stać się szalikiem, kominem lub wieloma innymi rzeczami.
Wady:
Tak robiona czapka albo będzie miała szew (ja lubię czapki bezszwowe, w których nie trzeba się zastanawiać gdzie jest przód, gdzie tył i czy mi się jakieś zgrubienie nie wbija w szyję i gdzie w niektórych przypadkach (przy grubszych włóczkach) widoczne jest nieestetyczne zgrubienie z tyłu),
albo żeby go nie miała będziemy musieli ją zeszyć szwem dziewiarskim, a to z kolei może mniej doświadczonym osobom i mniej cierpliwym sprawiać nieco trudności i w niektórych przypadkach może być niemal niemożliwe - w niektórych wzorach i przy bardzo delikatnych oraz włochatych włoczkach.
- Czapka robiona od góry lub od dołu.
Nie mogłam się zdecydować, czy ta kwestia powinna być rozstrzygnięta pod czapkami ściąganymi czy dopasowanymi, z odejmowanymi oczkami. Jest to kwestia, która może mieć znaczenie w obu przypadkach.
Mam takie wrażenie, choć pojęcia nie mam czy słuszne, że większości ludziom się wydaje, że czapkę łatwiej i lepiej robić od dołu. (Jeśli i Wam się tak wydaje dajcie proszę znać w komentarzu dlaczego).
Jedna klientka powiedziała mi kiedyś, że woli robić czapki od dołu bo brzeg od nabierania jest ładniejszy.
I tutaj nie sposób się nie zgodzić. Jeśli komuś któryś brzeg się bardziej podoba, to nie ma z czym dyskutować. Choć oczywiście są różne metody nabierania oczek i różne zakańczania ale też nie ma co komuś, kto dzierga trzecią czapkę w życiu i to tylko na prezenty na święta tłumaczyć że przecież może zakańczać podobnie albo i ładniej, niż nabierał albo jak robi ściągaczem to w ogóle zakańczać może metodą włoską (oczywiście może, ale ja sama na drutach robię ponad 30 lat i wiele rzeczy nie tylko z dziewiarstwa jestem w stanie rozszyfrować z samego patrzenia ale szczerze mówiąc kilka razy przymierzałam się do włoskiego zakańczania korzystając z dobrych filmów na YT i poległam). Bywa też, że brzeg początkowy łatwiej zrobić tak, aby był elastyczny.
Komuś innemu może się natomiast podobać brzeg końcowy. Czasem też trochę łatwiej wg mnie zakańczając robótkę zrobić to tak, aby uzyskać odpowiednią szerokość i "ciasność".
Jednak moim zdaniem robienie od czubka ma dwie podstawowe zalety:
Po pierwsze dziergamy i dodajemy oczka tak długo, aż będziemy mieli odpowiednią ilość oczek. Robimy kawałek, od razu przymierzamy do głowy czy kształt jest odpowiedni i czy już dobraliśmy tyle, ile trzeba, jeśli nie to pracujemy dalej, dodajemy, przymierzamy.
Po drugie, równie ważne albo i ważniejsze bardzo łatwo robiąc od góry kontrolujemy głębokość nakrycia głowy i kontrolujemy też ilość włóczki - możemy wykonać trochę dłuższą czapkę, albo z dłuższym wywinięciem jeśli zostało nam jeszcze trochę włóczki i bez sensu odcinać metr czy dwa... Dodatkowo robiąc na okrągło (bo oczywiście można robić dopasowaną czapkę od góry ale od lewej do prawej, którą później trzeba będzie zeszyć) praktycznie nie zastanawiamy się w którym momencie zakańczamy robótkę. Po prostu odmierzamy odpowiedni kawałek, żeby wystarczyło na zakończenie wszystkich oczek i tyle. Jeśli robimy w rzędach (nie w okrążeniach) to już musimy zakańczać w odpowiednim rzędzie i jeszcze zostawić zapas na zeszycie, i znowu może się okazać, że jakiś kawałem motka nam zostanie.
Oczywiście w ogromnej większości nikomu to nie przeszkadza - metr, dwa czy pięć jakiejś włóczki. Po prostu wyrzucimy. Ale wiele dziewiarek (i dziewiarzy ;)) potwierdzi; w wielu miejscach w internecie znajdziecie takie zdjęcia grozy, posty nieszczęścia, czarne poniedziałki itd., ze zdjęciami i opisami, gdzie komuś zabrakło dosłownie 3cm włóczki na dokończenie.
Jest też druga przyziemna sprawa... Czasem pracujemy z czystym kaszmirem albo inną niewyobrażalnie miękką, piękną i obrzydliwie drogą włóczką i jakby zwyczajnie użyć kalkulatora, to każdy centymetr można przeliczyć na realną monetę (nie dziesiątą część grosza a kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt groszy za jeden centymetr włóczki!).
Może nie każdemu szkoda. Każdy może mieć własne podejście do materiału, na którym pracuje, ale im więcej razy mi brakło kawałeczka niteczki do spokojnego skończenia robótki, z im droższej i ładniejszej dziergam, tym bardziej cenię każdy najmniejszy jej centymetr.
- I tak oto płynnie przechodzimy do czapek od dołu
(Cudownie. Tak bym chciała umieć pisać, żebyście i Wy, i ja widzieli czarno na białym, bez dziwnych odnośników "jak wyżej", "jak wcześniej", "jak w punkcie x, 8 punktów wyżej" że jedno wynika z drugiego, łączy się i jeszcze bardzo często "zależy")
Jeśli robimy czapkę od dołu od razu musimy nabrać odpowiednią ilość oczek. Tzn bywa tak, że nabierzemy ileś, bo np. tyle było we wzorze, przerobimy kawałek i okaże się, że nie pasuje i trzeba pruć (Prucie trzeba pokochać, a przynajmniej zaakceptować i przyjąć do wiadomości, że jest to nieodłączny element pracy z przędzą. Nie ma osoby, która robi na drutach czy na szydełku i nie pruje. To jest niemożliwe).
Większość osób zaleca zrobienie próbki z danej włóczki, na danych drutach i wymierzenie odpowiedniej ilości oczek.
Ja albo nie potrafię tego robić w przypadku małych projektów (czapki, rękawiczki, szaliki są dla mnie małymi projektami, duże to swetry), albo nie jest to moja wina i nie zawsze się to sprawdza. Może być tak, że dana włóczka jest bardzo elastyczna. Zaczynamy czapkę ściągaczem, który generalnie powinien pasować, robimy, robimy i po dłuższym kawałku, lub po zmianie wzoru na gładki okazuje się, że jednak nie pasuje. I znowu przeliczamy na podstawie całości, prujemy i robimy od nowa).
Zdarza się.
Plus robienia od dołu jest taki, że bardzo szybko widzimy, czy dana włóczka i dany wzór będą nam leżeć (jeśli robimy dla siebie) lub po prostu czy nam się to podoba. Niektórym osobom może też być łatwiej oczka odejmować robiąc od dołu, niż dodawać robiąc od góry.
Dzierganie czapek od dołu jest super. Jest dobre, poprawne i absolutnie jeśli tak chcecie, wolicie, tego wymaga wzór i taki macie kaprys to jest to jak najbardziej OK, i nie będę nikogo namawiać do robienia od góry, choć ostatnio częściej tak robię z powodów wyżej opisanych ;D
Robiąc od dołu możemy w większości przypadków uzyskać ten sam efekt, czasem niemal identyczny (ale czasem nie), i jeśli po prostu boimy się spróbować inaczej, nie chcemy bo brzeg nie taki, nie mamy ochoty uczyć się czegoś nowego, tak nam wygodniej, tak się przyzwyczailiśmy, tak chcemy i JUŻ! to chwała nam za to! Największą zbrodnią, jaką można (a właściwie nie można) zrobić w rękodziele to odbieranie mu dawania przyjemności i satysfakcji. Jeśli sami czegoś nie chcemy, to tego nie róbmy! ma to NAM sprawiać PRZYJEMNOŚĆ. I jeśli gdzieś przeczytacie, czy usłyszycie, że robicie źle, że "tak się nie robi" (a Wy dobrze wiecie co chcecie zrobić, i że w ten sposób uzyskacie wymarzony efekt nawet, jeśli będzie "dziwny") to proszę daną osobę zakopać w ogródku. Przynajmniej do połowy, żeby miała czas na przemyślenia ;D
Oczywiście ja zachęcam do kombinowania, próbowania, testowania i zabawy z drutami, poszerzania swoich umiejętności i kreatywności a przede wszystkim do nie bania się. Naprawdę sporo ludzi po prostu się boi, że nie wyjdzie i się zniechęcą. Druty to nie sala chirurgiczna. Jak się nie uda, jak się zniechęcimy to możemy odłożyć na bok, poczekać i wrócić za jakiś czas.
Jeszcze jedna ważna kwestia. DRUTY
Robiąc prostą czapkę czy to wzwyż, czy w poprzek ale ze szwem możemy pracować na dowolnych drutach - prostych lub z żyłką i to dowolnej długości.
Przy czapce prostej ale na okrągło musimy już użyć drutów z krótką żyłką - najczęściej 40cm (bywają też 30cm). Jest to o tyle problematyczne, że żeby się one "spotkały" muszą być sporo krótsze, niż "normalne" i bywa, że bardzo niewygodnie się je trzyma. Warto wiedzieć, że i wśród samych krótkich drutów wybór jest ogromny. Niektóre firmy druty zakrzywione przy żyłce, co daje kawałek więcej sztywnego elementu do trzymania ale nie blokującego tak żyłki. Można też do czego ja zachęcam wybrać druty krótki z wymienną żyłką. Same druty są faktycznie sporo krótsze, ale zyskujemy dodatkową część dzięki mechanizmowy łączącemu je z żyłką i robi się na nich naprawdę wygodnie. Poza tym druty wymienne mają jeszcze inne zalety.
Możemy też użyć "magic loop`a", ale to już temat na osobnego, ale na szczęście krótszego posta ;)
Natomiast robiąc czapkę na okrągło ale zaokrągloną w którymś momencie już nie mamy takiego wyboru i musimy chociaż w węższym miejscu użyć albo wspomnianej techniki "magic loop", albo pięciu drutów...
"nie taki diabeł straszny, jak go umalują" (czy jakoś tak... ;))
Ani magic loop, ani 5 drutów to nic strasznego. Serio. W obu przypadkach trzeba tylko odpowiednich drutów dobranych do danego projektu i do umiejętności a dokładniej wprawy.
- W tytule wspomniałam o czapkach robionych od środka
UWAGA! Tekst poniżej tylko dla osób, o mocnych nerwach. Historia prawdziwa ;)
Zależało mi kiedyś, żeby zrobić czapkę z dwóch motków czystego kaszmiru i z racji m.in. oszczędności materiału była to czapka przylegająca z okrągłą górą ale wzór wymagał tego, żeby przynajmniej górę (odejmowanie oczek) robić od dołu. Nabrałam więc oczka tak, aby móc robótkę kontynuować w drugą stronę, zrobiłam górną połowę czapki z jednego motka a następnie przełożyłam nabrane oczka z powrotem na druty i robiłam drugim motkiem już w dół, do wykończenia motka. Wzór był prosty (dosłownie prosty - gładki prawy) i robiłam ją na okrągło, więc mogłam tak zrobić. Gdyby na czapce był jakiś ozdobny wzorek w najlepszym wypadku powstałoby przesunięcie wzoru o pół rzędu, ewentualnie w ogóle nie dałoby się tego tak zrobić.
Gdyby ktoś z Was znalazł się w bardzo podobnej dziewiarskiej sytuacji, która wymagałaby chirurgicznej precyzji w ilości użytego materiału, a więc zrobienia czapki w dwóch kawałkach osobno, to da się to zrobić!
Robimy oba kawałki od dołu (nie wyobrażam sobie sytuacji, w której miałoby sens robienie tego od góry, w częściach, ale jeśli takowa by zaistniała to lajf hak też zda egzamin). Dolny kawałek robimy tak, aby nitki zostało nam na zrobienie jednego rzędu (okrążenia) z niewielkim zapasem około 5cm, potrzebnym na schowanie tej nitki w robótce (chyba, że taki kawałek zostanie nam od dołu górnej części), górny kawałek robimy od dołu ale tak, aby można było uwolnić oczka od dołu (na przykład rozpoczynamy tę robótkę na jakiejś roboczej włóczce, którą teraz wypruwamy) i pozostawioną w zapasie nitką zeszywamy obie części ściegiem dziewiarskim.
Ta dam! ;D
Jeśli dobrnęłaś/dobrnąłeś do końca zostaw proszę komentarz. Napisz czy robisz czapki, jeśli tak to w jaki sposób ;)
Bernadeta od skarpetkowych
Mądrze napisane i z sensem bo ile ludzi tyle technik pozdrawiam