Im dłużej jestem na tym świecie, im więcej osób spotykam na swojej drodze, które z różnym skutkiem próbują swoich sił z dziewiarstwem na drutach, tym większy dostrzegam mętlik.
Do niedawna Robienie na drutach było dla mnie oczywiste i proste. Ktoś potrafił, ktoś nie. I tyle.
I żyłam w takim stanie szczęśliwie ponad 30lat, robiąc na drutach na co tylko miałam ochotę.
Rozwijający się świat, a dokładniej internet trochę mi namieszał. Okazało się, że są różne techniki dziergania, a co gorsza niektóre uważane są za poprawne a tym samym inne za błędne O_O
Sprostujmy od razu! W dziewiarstwie cel uświęca środki!! To znaczy, że każda, ale to KAŻDA metoda jest dobra, jeśli prowadzi do zamierzonego efektu. Ważne, aby dobrać tę odpowiednią.
No a która jest odpowiednia? A raczej do czego dobrać tę metodę?
W tym miejscu chciałam napisać, że jeśli robimy jakąś metodą to warto jest wiedzieć, że są inne i warto je znać i potrafić używać. Ale tego nie napiszę ;) Byłoby to brzydkie kłamstwo z mojej strony.
Przez około 30lat z powodzeniem, bez jakiegokolwiek uszczerbku na efekcie, bez rezygnowania z jakiegokolwiek wzoru robiłam na drutach nie mając absolutnie cienia podejrzenia, że można inaczej! Co więcej, przez ponad 30lat jak się okazało nawet nie potrafiłam robić oczek lewych metodą zachodnioeuropejską/poprawną. W tym miejscu podziękowania należą się Mani i jej darmowemu kursowi dziergania ;)
Ważne. Faktycznie w większości przypadków, jeśli robimy tą metodą właśnie zachodnioeuropejską to ta druga - wschodnioeuropejska poprostu nie jest do niczego potrzebna.
W drugą stronę sytuacja jest już nieco inna. Poprostu nie da się zrobić wzoru gładkiego na okrągło tą metodą. Tzn da się. Ale trzebaby przed przerobieniem każde jedno oczko zdjąć z druta i przekręcić. Jest to tak abstrakcyjne, że w ogóle nie jest brane pod uwagę.
Mimo to, jak już wspomniałam ja robiłam również na okrągło nie wiedząc, że są różne metody. Nie, nie robiłam oczek przekręconych. Poprostu robiłam oczka prawe metodą zachodnią nie wiedząc, że nią robię.
Było to dla mnie akurat oczywiste, że skoro widzę nitkę, z której robię oczka i wiem, że aby uzyskać ten efekt, którego akurat chcę, to ta nitka w tym oczku nie może się krzyżować, i dlatego muszę zrobić to inaczej.
I tyle mi było do szczęścia potrzebne ;) nie było wtedy YouTube, w ogóle nie było internetu ani nawet telefonów. Nie smartfonów, w ogóle mało kto miał nawet telefon stacjonarny (taki dziwny telefon, spotykany jeszcze czasem w obiektach użyteczności publicznej ;) tj w przychodniach najczęściej, który kablem był podłączony do specjalnego gniazdka gdzieś na ścianie i składał się z pudła z cyframi i innymi guzikami oraz słuchawki, która także była do tego pudła podłączona za pomocą kabla. Telefon miał więc zasięg około 2metry. Na wyświetlaczu w nowych modelach pokazywał się numer, z którym rozmawiamy).
Dla mnie osobiście to były piękne czasy i doceniam je bardzo. Że wzorów szukałam w czasopismach drukowanych. Najlepsze nawet nie były kolorowe i nie miały zdjęć, tylko ilustracje (tutaj przyznam, że nauczenie się włoskiego nabierania oczek patrząc jedynie na ilustracje jest chyba niemożliwe). Jeśli czegoś nie rozumiałam z opisu czy ilustracji, a później ze zdjęcia to najzwyczajniej w świecie Kombinowałam sama! Sama w ogóle wymyślałam wzory i ściegi. Uważam, że kreatywność ludzi w tamtym czasie była (trochę też z przymusu oczywiście) na najwyższym poziomie.
Czy wtedy było lepiej a teraz gorzej?
Może dla kogoś tak a dla kogoś nie. Każdy ma rację. Najważniejsze to odnaleźć w każdej sytuacji coś dla siebie.
Ja dopiero z filmów w internecie nauczyłam się właśnie tego włoskiego nabierania oczek. I to na dwa sposoby ;). Ale z drugiej strony byłam mniej zmęczona zastanawianiem się, czy robię poprawną metodą. A dzisiaj, jako że robię tą, uznawaną częściej za gorszą muszę zmagać się z efektami takiego postrzegania tej metody przez inne osoby.
W kolejnych artykułach będę pisać o metodach nabierania oczek, przerabiania, o wadach i zaletach różnych sposobów, o włóczkach, akcesoriach, wzorach i o wszystkim, o czym będzie trzeba ;)